Speszyła się okropnie-
barierki balkonowe |Akcesoria łazienkowe |Zakłady Bukmacherskie„Speszyła się okropnie.
— Nie, nie znam — odpowiedziała. Jak zawsze w tej przykrej sprawie język jej działał na własną rękę, strach i odpowiedzialność.
—Jak to — zdziwił się ktoś obok.
Był to kapitan 27. pułku piechoty, znany w garnizonie częstochowskim plotkarz i duellant. Zauważyła, że zaraz popatrzał na warszawiaka, a tamten na niego.
— Chcę powiedzieć, że znam — zaczerwieniła się. — Ale tylko... z czytania.
To było jakby jeszcze gorzej. Panowie znów wymienili spojrzenia. Więc, uśmiechnąwszy się bezmyślnie, z niemiłą słabością w kolanach, od nich odeszła. Do tego stopnia zepsuł jej się nastrój, że chciała w ogóle wyjść z kasyna. Ale znów i tym razem obarczona była obowiązkami organizacyjnymi, bodaj delikatną misją rozdania nagród pocieszenia. Musiała pozostać i nadal lawirować między stolikami. Jednakże na złodzieju czapka gore. Brydżyści, nie słyszący nic wokoło, oprócz trzech bez atu lub czterech kier — byli niejako nieszkodliwi, nie wywoływali w niej obaw. Niestety, tego nie dałoby się powiedzieć o kibicach. Zaobserwowała w nich zmianę — tak jej się wydało — w stosunku do jej przerażonej a zaczerwienionej osoby. Panowie przed nią się rozstępowali, i to z jawnym zakłopotaniem — wyglądało, że nie tyle chcą ustąpić damie przejście, ile śpieszą się odsunąć, by być od niej jak najdalej. Najwyraźniej woleli nie mieć z nią nic wspólnego, zaś niektórzy znajomi częstochowianie zachowywali się wręcz jak nieznajomi. Jej własny dentysta na przykład udał, że jej nie poznaje, i zaraz odwrócił swą łysą błyszczącą głowę. Coś mu na twarzy drgnęło, Boże! czyżby siała wokoło postrach Wtem — i to było najgorsze — uczuła na sobie czyjś wzrok. Oczy! ilekroć spoglądała w stronę bufetu, napotykała parę oczu — raczej błękitnych, ale tak uporczywie w nią wpatrzonych, że wydały się jej ciemnymi, prawie czarnymi. Były to oczy męskie, nad nimi były rude brwi. Dosłownie nie mogła się przed nimi ukryć, bo nawet gdy stanęła za ostatnim stolikiem brydżowym, na pół przysłonięta doniczkowym fikusem, ujrzała między jego liśćmi ten sam nieprzyjemny, brr, wzrok, śledzący ją aż do drugiego końca świetlicy. Był to mężczyzna, którego nigdy w życiu nie widziała, nie mający ani twarzy ani figury, jeno oczy.“(3)
Mapa Polski |Projekty domów |Girl with the dragon tattoo